09.06.06

Zastanawiam się, dlaczego czułem się zagubiony…

Posted in World Politics at 5:46 pm by Zygmunt

Począwszy od  lat po pierwszej wojnie, tworzy się klimat, który trudno dzisiaj zrozumieć i powstaje pytanie, czy w ogóle można go zrozumieć.  Oto co pisze Ernst Jünger urodzony w roku 1895, uczestnik obydwu wojen:            

Zastanawiam się, dlaczego czułem się zagubiony, osłabiony, moralnie zmiażdzony po pierwszej wojnie, bez porównania bardziej niż po drugiej, mimo że katastrofa była wtedy stokrotnie większa. Otóż dlatego że owa pierwsza ugodziła w nasze najgłębsze podkłady, w sam fundamęnt naszego dotychczasowego świata.  Decydowały o tym nie fakty, nie ofiary, nie przesunięcia polityczne, ale nagła zmiana atmosfery, coś podobnego, co następuje w tropikach przy trzęsieniu ziemi.  Pojawiają się sygnaly, znaki, objawy niby przy ciężkiej chronicznej chorobie, raz są silniejsze, to znowu przyczajone, ale znikają.  Jest to wrażenie zacieśniania się, duszenia, rosnących trudności w oddychaniu, powiększającego się osaczenia.  Niepokój, jakby było się przestępcą albo zwierzęciem zapędzonym w kąt bez wyjścia, kimś niezorientowanym, którego okłamują i pogrążają jacyś nieuchwytni oszuści… . … Druga wojna ze Stalinem i Oswięcimiem, o ile przecież straszniejsza ! – była, w porównaniu do tamtego stanu, już tylko rzeczywistością.

Junger stara się opisać szok: skończył się nagle ów wspanialy wiek XIX i zaczęła się niespowdziewana, nieprzewidywana, niezrozumiała permanentna katastrofa… trwała, ciągnęła się, rozwijała i na prożno wyglądało się jej końca.”              

Poula Mousseta pisze : głupota, absurdy, szaleństwa gromadziły się do tego stopnia że narosło w nas przekonanie, że celem naszych czasów jest śmierć w mundurze…

Jest to niepokój, którego końca nie widać, bez celu, bez znaczenia, bez możliwości, by się wywinąć, który staje się stałym towarzyszem, stanowi nieunknioną, niejako naturalną częśc owczesnej egzystęncji…

Nigdy jeszcze „Ludzie dobrej woli” tak wielu mężczyn nie rozstało się ze swoimi rodzinami, aby przystapic do wzajemnego zabijania się, miliony przeciw milionom…  Jej potworny paradoks polegał na tym, że starły się dwie kolosalne armie, wyposażone w broń wowczas najbardziej nowoczesną, z zamiarem, by jak najprędzej skonczyć walkę, po czym okazało się że nie są zdolne ruszyć z miejsca.  Przeciwnicy zasypywali się pociskami, w skutek czego ginęło ok 5500 żołierzy dziennie.  Jedynym celem bylo mordować tak, by po tamtej stronie zostalo jak namniej ludzi…  Ranni z rozerwanym brzuchem podtrzymujacy obydwiema rękami wylewajace się wnętrzności, roztrzaskane kości sterczące z rozdartego ciała, przerwane arterie które nagle tryskają krwią pod sufit, mózg calkowicie na wierzchu, twarze z całkowicie oberwaną dolną szczęką, puste orbity oczu, skóra wisząca niby szmata, obydwie dłonie obcięte przy nadgarstkach…  …dookoła nie ma już gruntu, są tylko trupy…  …potwornie dławiacy zaduch rozkladających się zwłok…  … smród kału wydzielajacego się z rozluznionej kiszki stolcowej w chwili śmierci,  olbrzymie, spasione szczury były jedynymi zwycięzcami pod Verdun…  … trupy im nie wystarczały, zabierały więc do konających, zdumiewalo przy tym że zaczynaly od gryzienia im nosów… 

Dlaczego wojna ?   

Bohater cyklu Romainsa pisze :  NIE MA NIC, CO BYLOBY WARTE  tego, co dzieje się w okopach.  Jak na razie wojna ma tylko jeden resultat niewątpliwy:  Wyjątkowa okazja dla wyzyskiwaczy, nikczemność tych na tyłach, którzy uważają że jest normalnie, że bronimy ich brudnego małego życia, ich wrednych interesikow, ich zgniłych kombinacyjek.  Ale najbardziej oburza mnie GŁUPOTA rynsztokowa tych „ideologów”, tego stada mądrzących się, którzy ryczą na temat racji wojny, jej podłego celu, jej załganej wzniosłości.  Oni – pisze – dwadzieścia kilometrow dalej żyli jak zawsze, pili czystą wodę i wino, mogli wystawić nos na zewnątrz, nie ryzykujac życiem i nie musieli oddychać własnym kałem jak my, obowiazani srać na miejscu.  

Powyższe fragmenty pochodzą z „Pamiętnika Orchidei” , Zygmunta Kalużyńskiego, jego własnych refleksji na temat życia, wojny, religii oraz polityki ubiegłego oraz bieżacego stulecia.  Powrócę tu do pierwszego zdania: „klimat który trudno wtedy trudno było  zrozumieć i czy w ogóle można go zrozumieć”.  Jestem pewien że wielu z nas przeżyło czy przeżywa obecnie, uczucie beznadziejności, bezcelowości, frustracji oraz zawodu jaki przyniosł nam poczatek obecnego stulecia .  Myślę że zrozumieć owczesny klimat potrafią Ci którzy noszą w sobie pewien rodzaj wrażliwości na ludzką krzywdę, jaka dzieje się w dzisiejszych czasach.  Moje osobiste odczucia względem „wznioslej polityki”, religijnej demagogii, wojny, oraz innych zagadnień poruszanych w książce, są dosyć zbliżone do autora ”Pamiętnika Orchidei”.  Większość ludzi naszej cywilizacji nie zdaje sobie sprawy z horroru jaki wywołuje wojna.  Swiadomość ta przychodzi wtedy, kiedy jest już za późno…  Inni, którzy przewodzą narodom w taki czy inny sposób,  nie odkryją tego uczucia nigdy, ponieważ oni „dowądzą” i nigdy nie staną twarzą w twarz ze śmiercią.  Tak naprawdę myślę że są zwyklymi tchórzami, posługujacymi się tylko innymi ludźmi by wylewali za nich krew.  Najlepszym dowodem tego, jest „administracja Busha” która to w imię „demokracji”, dokonała masakry ludności w Iraku i Afganistanie,  przywódcy Israela, ktorego większość obywateli nie popiera mordów jakie dokonują na Palestyńczykach a obecnie w Libanie.  W gruncie rzeczy są to Ci sami którzy wysłali na zatracenie amerykańskich żolnierzy do Vietnamu, Korei i ciągle wzbudzaja konflikty gdzie tylko mogą zarobić $$$ .  Wywołując podziały społeczeństw w przeróżne sposoby, dokonuja masowych mordów, sprytnie „usuwają” przeciwników politycznych, fałszują lub pomagają w fałszowaniu demokratycznych wyborów, tylko w celu zdobycia władzy i bogactw innych narodów oraz podporzadkowania sobie milionów ludzi pracy. 

http://www.youtube.com/watch?v=vazP15Bimro&mode=related&search=